30

Maj 2017

BlueMonday.xxx

Warto, symbolicznie, skorzystać z trwania dnia zwanego Blue Monday jawiącego się jako zew recesji egzystencjalnej u początku nowego kalendarzowego cyklu; po to aby rozpocząć tworzenie dywagacji trochę o kulturowym regresie, trochę o jawnym spływaniu do stanu pornokultury – do stanu normalności?
Musująca tabletka recesji z pewnością została rozmieszana z powietrzem. Mimo że przyszło nam oddychać tym gęstym i lepkim roztworem, czynności życiowe niezmiennie pozostają w skupieniu, a ich nad wyraz żywotny biegun rozrywkowego buchtowania w sieci, natrafił na niewyczerpywane źródło wrażeń. Może krążyć niezmiennie w galaktyce portali i serwisów spośród których większość tworzono – słusznie, trafnie i profitogennie – z myślą o niższych, lżejszych, prostszych, bardziej pierwotnych instynktach.

Popularne słowa kluczowe Onet.plW tabeli obok przedstawione jest przykładowe zestawienie potrzeb polskiego „usera” obrazujące zmierzch wysokich wymagań lub proste, ścisłe fakty dotyczące „wewnętrznego świata” homo sapiens. Rozum ze swoją drugoplanową rolą ustępuje tu miejsca prostym emocjom wyprowadzanym przez instynktowne lunatykowanie ku magicznej krainie rozrywki.
Coraz więcej zaproszeń do wszelkich szałowych akcji i kręgów (tworzących nota bene kręgosłup świata współczesnej jednostki), coraz więcej możliwości sondowania: ciał szczegółowo dokumentowanych zdjęciami, wydarzeń każdego dnia – uaktualnianych epigramatycznie.  Nuda niemalże nie istnieje. A może są to jej wyraźne oznaki?

Obecnie zbliża się rocznica powzięcia kroku ku bardziej precyzyjnemu wydestylowaniu świata porno „rozrywki” w wirtualnej przestrzeni. Ten „wielki krok dla ludzkości” zakończył się udostępnieniem możliwości rejestracji domen najwyższego rzędu z zadziorną końcówką .xxx. Wysiłki Międzynarodowej Fundacji na rzecz Odpowiedzialności w Sieci (wolne tłumaczenie), sponsorującej prace nad wdrożeniem pomysłu, zakończyły się sukcesem. Aktualnie strony pornograficznie nie mają jednak obowiązku instalowania się na domenach .xxx; z drugiej strony domeny z tym rozszerzeniem nie są zarezerwowane jedynie dla biznesu porno. Każdy może zarejestrować własną prowokacyjną domenę XXX za 350 zł na okres jednego roku. Łatwo się domyśleć, że efekt marketingowy może być nierzadko dosyć wymierny.

Odwaga reklamy od dawna jest o wiele większa niż sama wartość oznaczenia XXX. Nietrudno jednak spostrzec, że podczas okazjonalnych akcji marketingowych pojawią się na billboardach, plakatach, w wyskakujących okienkach, adresy stron konkursowych lub promocyjnych z tym charakterystycznym rozszerzeniem.  Nawiązywać będą do odzieży, gum do żucia, pożywienia dla kotów, a fakt istnienia znaku graficznego wskazującego na materiały pornograficzne będzie przecież, na przykład, odnosił się do sławetnych epistolarnych oznaczeń „buziaczków” (kisses – xxx).

Tradycyjna zabawa BogówAbstrahując od efektów ubocznych przenikania symboliki porno do mainstreamu, nowe rozszerzenia mogą skutkować przeróżnie. Zważywszy na politykę prowadzoną przez Fundację, zdecydowanie chodzi w tym wszystkim o wyraźne wyizolowanie przestrzeni pornograficznej z czarnej dziury Internetu. Wszystko w dobrej wierze. Miało by to usprawnić kontrolę i możliwość łatwego blokowania dostępu do treści nieczystych. Rebranding  najbardziej znanych marek nie przebiega jednak zbyt ochoczo. Z kolei innym „normalnym” markom showbiznesu – np. Disney, Star Trek, Microsoft – oszczędzono potrzeby pilnowania czy nikt nie szykuje za ich plecami psikusa. Ktoś mógłby przecież zarejestrować domenę, dajmy na to startrek.xxx, ukazującą Mr Spocka w niezbyt przystających do niego przedsięwzięciach. Rejestracja takich domen została zablokowana.

Pomysł z nowym rozszerzeniem został wdrożony chyba jednak trochę za późno. Największe darmowe portale pornograficzne są już na tyle „kulturalne” i łatwe w odszukaniu, że najpewniej nie zależy im na jeszcze większym ukazywaniu swojego porno-uroku. Wyglądem nawiązują do największych, „cywilnych” portali rozrywkowych, ich użytkowanie nie wiąże się z niebezpieczeństwem złapania wirusa (informatycznego); są jawne, a ich nazwy – choć jeszcze z lekka wstydliwie, delikatnie i z lekkim humorem – pojawiają się w komentarzach i postach blogów, forów oraz artykułach niepornograficznych. Pojawiają się jako materiał porównawczy, dlatego należy założyć ze zdobyły już  pewien autorytet, a przeglądane są często niemalże na równi z serwisami informacyjnymi.

Przeniesienie porno-świata na domeny XXX mogłoby zbliżyć do zdefiniowania tego czym właściwie jest pornografia. Czy nie stworzy to jednak gruntu pod konstruowanie stron szarej strefy z jeszcze ostrzejszymi materiałami? W dokumentalnym filmie Spornifikowani  pada stwierdzenie, że przyszłość tego „rozrywkowego” biznesu zmierza ku ukazywaniu przemocy, gdyż aktualna sfera XXX jest po prostu nudna. Wszystko co było niegdyś ostrym porno przenika do życia codziennego, a zatem przestaje zachwycać i bawić. Pula egzotycznych scenografii, ilości aktorów na planie i pozycji ich ciał uległa wyczerpaniu. Widz filmów pornograficznych dochodzi do wniosku, że stosunek seksualny zazwyczaj wygląda tak samo, a sztuczki porno opisywane pieszczotliwie w pismach kobiecych i męskich, to już wiedza powszechna. Teraz należy tego widza zaszokować czymś świeżym.