Facebook Iconfacebook like buttonTwitter Icontwitter follow buttonRSS
AVN award

Oscary za duże cycki i potężny wzwód

1 komentarz / Gregor Samsa

5 lipca 2017

Wie­cie co to gala roz­da­nia Osca­rów, Zło­tych Malin, Niedź­wie­dzi, Palm, Lwów, Glo­bów. Jest nawet Złoty Żuk. Wie­cie, że MTV także przy­znaje nagrody za milowe kroki popeł­nione przez “geniu­szy” popkul­tury. Nagrody przy­zna­wane są zazwy­czaj w jak naj­więk­szej moż­li­wej kon­ste­la­cji kate­go­rii. Doce­niani są ama­to­rzy, pro­fe­sjo­na­li­ści, ci któ­rzy mają wpływy i ci, któ­rym aku­rat się uda (ze względu na brak lep­szego wyboru), mon­ta­ży­ści, sce­na­rzy­ści, kom­po­zy­to­rzy i raperzy.

Skutki twór­czo­ści tych osób chło­niemy wszy­scy ssąc bez ustanku z glo­bal­nej sieci na wła­sne lap­topy. Aviki, empe­czwórki, empe­trójki i pede­efy roz­sa­dzają nam wciąż zbyt mało pojemne dyski twarde. Sami nie nadą­żamy z tra­wie­niem tego mate­riału. Dla bar­dziej wyma­ga­ją­cych są oczy­wi­ście skon­stru­owane nagrody za dobrą (kasową) książkę, zda­rza się nie­kiedy że pro­mo­wana w ten spo­sób jest twór­czość naukowa. Wszystko wydaje się dosyć natu­ralne. Rze­czy­wi­ście można się zgo­dzić z tym, że skoro przy­to­czone biz­nesy popkul­tu­rowe (film, muzyka, lite­ra­tura) są kre­owane przez kon­te­nery dola­rów, to dla­czego nie stwo­rzyć dla nich (za resztę drob­nych) ran­kin­gów o glo­bal­nym, mar­ke­tin­go­wym zna­cze­niu? Naj­lep­sze pro­dukty wybrane przez grono VIPów będą się prze­cież sprze­da­wać jesz­cze lepiej, przy­naj­mniej przez naj­bliż­szy rok.

Z gąsz­czu main­stre­amo­wych festi­wali nagród możemy jed­nak wyłusz­czyć jesz­cze inne, które ze względu na obo­wią­zuje kanony oby­cza­jo­wo­ści nie są trans­mi­to­wane w ogól­no­do­stęp­nej tele­wi­zji. Jed­nak skoro wszy­scy jeste­śmy zalo­go­wani, to tele­wi­zja nie wyzna­cza już żadnej gra­nicy poza którą jest już tylko ciemna strona mocy. Jako zalo­go­wani możemy mieć wszystko. Zresztą, gra­nica wyzna­czana nie­gdyś przez edu­ka­cyjny wymiar tele­wi­zji została zatarta chyba jed­no­cze­śnie ze zbu­rze­niem Muru Ber­liń­skiego. Przez dziury w Murze wlała się Coca­cola nio­sąc wart­kim prą­dem logikę kapi­ta­li­zmu. Obec­nie to trans­mi­sje festi­wali muzyki poważ­nej mogą obu­rzać bar­dziej niż nagie ciała. Obu­rzają nudą, gdyż wszystko co żyje musi pozo­stać w dyna­micz­nym ruchu, a prze­cież nie potrzeba nam na wpół drę­twych duchów prze­szło­ści wyją­cych w głu­chą przestrzeń.

Są jed­nak nagrody jesz­cze bar­dziej eks­cy­tu­jące niż zwy­czaje Oscary. Jaw­nie roz­da­wane oczy­wi­ście za oce­anem, na kon­ty­nen­cie który jest poli­go­nem dla pra­wie każ­dej maso­wej inno­wa­cji. Zatem za “arty­styczne” posłu­gi­wa­nie się orga­nami płcio­wymi i innymi czę­ściami ciała pre­sti­żową sta­tu­et­kęę można dostać w samym Mie­ście Grze­chu — Las Vegas. Dla eks­ce­sów porno biz­nesu jest to grunt aż nazbyt ide­alny — do nakrę­ce­nia mate­riału nie potrzeba żadnych zezwo­leń, a gra­nica mię­dzy por­no­gra­fią i pro­sty­tu­cją nie ist­nieje. Ofi­cjalne sta­ty­styki nie ist­nieją, ofi­cjalna księ­go­wość nie ist­nieje — jed­nym sło­wem jeden wielki bur­del. Nikt nie wie ile osób w ilu fil­mach, choćby ofi­cjal­nie, bie­rze udział jed­nego dnia. Podej­rze­nia podają na wyso­kie liczby, a ogólne sza­cunki przy­cho­dów są zwy­kle dość wyso­kie. Są to zazwy­czaj sza­cunki gdyż ofi­cjal­nie prze­mysł por­no­gra­ficzny nie jest rzecz jasna scen­tra­li­zo­wany i noto­wany na Wall Street lub w NASDAQ.

Bur­del nie bur­del, ale od roku 1984 por­no­gra­ficzne cza­so­pi­smo Adult Video News przy­zwy­czaj swoją wciąż rosnącą rze­szę fanów że, tak jak i inne gałę­zie roz­rywki, twórcy i uczest­nicy por­no­biz­nesu zasłu­gują na nagrody. Nie­po­zorne sta­tu­etki wrę­czane są oso­bom odpo­wie­dzial­nym m.in za naj­lep­szą kome­dię, maki­jaż, film w tech­no­lo­gii 3D, serial. Uwaga, wśród kate­go­rii zna­leźć można naj­lep­szy sce­na­riusz i… dra­mat. Naj­lep­szy por­tal inter­ne­towy, sklep inter­ne­towy, nagroda za bycie porno kró­lową Twit­tera, za wizję przy­szło­ści por­no­biz­nesu. Ale dla­czego te kate­go­rie są jakieś takie zwy­czajne? Oczy­wi­ście pośród około stu warian­tów naj­wię­cej doty­czy naj­lep­szych scen w kon­kret­nej pozy­cji sek­su­al­nej lub pew­nych skłon­no­ści para­fi­licz­nych, o któ­rych wię­cej w tym wątku. Mamy zatem the best of seks oralny, analny, bon­dage, POV, DP, che­er­le­derka, milf… i dalej prze­gląd bie­rze pod uwagę wszyst­kie kate­go­rie, które są (nam) znane z “porząd­nych” por­tali pornograficznych.

Zadzi­wia nie­sa­mo­wite zain­te­re­so­wa­nie bra­kiem róż­no­rod­no­ści obra­zów zgło­szo­nych do nagród. W rze­czy samej każda kate­go­ria por­no­gra­ficz­nego biz­nesu eks­plo­atuje z emfazą kon­kretny ele­ment kobie­cego ciała, jed­nak nie można się tam dopa­trzeć ele­mentu zasko­cze­nia zwią­za­nego z fascy­nu­jącą fabułą. Jak można wysie­dzieć dwie godziny przy­pa­tru­jąc się wybo­rowi naj­bar­dziej “eks­cy­tu­ją­cych” scen seksu? Nie wiem czy się nie pomylę, ale jest to zapewne forma legi­ty­mi­za­cji fascy­nu­ją­cej nudy nowo­cze­snych cza­sów. Spek­takl w Hard Rock Hotel w Las Vegas nie różni się znacz­nie od oce­nia­nia memów, laj­ko­wa­nia wąt­ków na fej­sie i sen­nego prze­glą­da­nia fil­mów por­no­gra­ficz­nych. Tak powszechna ostat­nimi czasy popkul­tu­rowa meta­fora zom­bie nabiera kolo­rów w kon­tek­ście współ­cze­snego czło­wieka wyko­nu­ją­cego quasi­fa­scy­nu­jące czynności.

Już nie tylko uni­wer­salne kon­kursy pięk­no­ści wyzna­czają este­tyczne kanony ciała, ale także niszowe gale glo­bal­nego por­no­biz­nesu nagra­dzają dziar­skie pene­tra­cje, spe­cy­ficzne kon­ste­la­cje ciał, ich pozy­cje, jakość, por­no­star­tup, gwiazdę por­no­ko­mu­ni­ka­cji za pomocą social media itd. Kate­go­rie obej­mują całą gamę związ­ków czło­wieka z naj­waż­niej­szymi aspek­tami nowo­cze­snej komu­ni­ka­cji ze świa­tem — począw­szy od wła­snego ciała skoń­czyw­szy na wykli­ki­wa­niu inter­netu w czę­sto nie­zbyt uza­sad­nio­nym poszu­ki­wa­niu pornopożywki.

Kate­go­rie, w któ­rych przy­zna­wane są nagrody kreują kanon akcep­to­wal­nej por­no­gra­fii dostęp­nej na legal­nych, nie poukry­wa­nych w sieci por­ta­lach. Gra­nica kanonu będzie się zapewne prze­su­wać, a kolejne gale AVN ukażą nam nowe mody i nowe kate­go­rie dopusz­czalne przez więk­szość odbior­ców por­no­gra­fii. Podobno przy­szło­ścią tego biz­nesu jest prze­moc. Może za 10 lat nagroda będzie przy­zna­wana w kate­go­rii naj­lep­sza scena “chłost­nię­cia” w żołądź. Tylko jak będą wyglą­dać praw­dziwe sto­sunki pomię­dzy zwy­kłymi ludźmi? Czy prze­sła­nie naj­lep­szych fil­mów wybra­nych pod­czas AVN Award nauczy ich cze­goś war­to­ścio­wego wno­sząc nową jakość do sztuki życia?

Zobacz jak gwiazdy por­no­biz­nesu roz­wa­żają o natu­rze wszechrzeczy.

Tagi: , , ,

  • kom­pos

    Szkoda, że tego nie widzia­łem ;-) Teraz głów­nie sie­dzę na kamer­kach. Hehe… teraz poja­wiają się w sieci takie panienki, że… A kie­dyś to fak­tycz­nie było mega obleśne.