Facebook Iconfacebook like buttonTwitter Icontwitter follow buttonRSS
Michał Sosna Dark Romantic

Pornografia w centrum kultury — fotografie Michała Sosny (Dark Romantic. Love)

1 komentarz / Gregor Samsa

17 sierpnia 2017

Michał Sosna, ze swoim kom­ple­tem zdjęć zaty­tu­ło­wa­nym “Dark Roman­tic. Love”, wysta­wił się już jakiś czas temu (kwiecień/maj 2013) . Wystawę foto­gra­fii można było obej­rzeć w Cen­trum Kul­tury ZAMEK w Pozna­niu. Byłem, widzia­łem i piszę dopiero teraz, gdyż można by powie­dzieć, że dopiero teraz ochłonąłem.

Sesja w buduarze

Trudna to kate­go­ria w Pol­sce — por­no­gra­fia. Foto­gra­fik nie doznał jed­nak medial­nego marketingo-skandalu. Mała zam­kowa kaza­mata, a w niej (jak można prze­czy­tać w inter­ne­to­wych recen­zjach) pyta­nia w for­mie zdjęć. Pyta­nia o co? O sens! O fety­sze! O świat roze­ro­ty­zo­wa­nych użyt­kow­ni­ków sieci obna­ża­ją­cych się przed kame­rami wbu­do­wa­nymi w ramy lap­to­pów. O rela­cje! Itp. Recenzent-kustosz wystawy musi cią­gnąć nar­ra­cję nada­jąc sens temu czemu wielu by go odmó­wiło. My pój­dziemy tro­chę inną drogą.

Michał Sosna Dark Romantic

Bar­dzo nie­winny wstęp.

Sens — w pew­nym sen­sie… — aktu­ali­zo­wany był na bie­żąco. Pod­czas zwie­dza­nia wystawy dało się sły­szeć szem­ra­nia gości i obsługi: że to obu­rza­jące, że będzie mi nie­do­brze, że strata tych trzech zło­tych na bilet. Skoro sły­chać szem­ra­nia to zna­czy, że era orgia­stycz­nej sieci nie prze­gry­zła się jesz­cze doszczęt­nie z rze­czy­wi­sto­ścią. Gdy się prze­gry­zie prze­sta­niemy zauwa­żać wystawy tego typu. Póki co, jest w nas jesz­cze tro­chę sta­rych zasad, norm i skry­tej intymności.

Pomimo wyż­szych war­to­ści, które można oczy­wi­ście odna­leźć w każ­dym skrawku arty­stycz­nego per­for­man­ceu, więk­szość ludzi zain­te­re­so­wana tema­tyką jest, mniej lub bar­dziej, nara­żona na wstrząs i zwąt­pie­nie. Według zasad “sztuki nowo­cze­snej” to pew­nie tak jakoś wła­śnie ma być. Tam gdzie pro­blemy spo­łeczne obra­zo­wane są mocno ofen­syw­nie, sądzę że ist­nieje potrzeba prze­wod­nika. Wystawa pozo­sta­wiona była samo­pas, zresztą jak wiele “dzieł­wa­deł” tzw. sztuki zaan­ga­żo­wa­nej. Bez prze­wod­nika, men­tora i tłu­ma­cza sensu, prze­kaz dla odbior­ców jest chyba jedy­nie nie­spo­dzie­wa­nym ude­rze­niem spa­da­ją­cego na głowę żelazka. Copyw­ri­ter­ski tekst przed wej­ściem, wyja­śniał o co w tym wszyst­kim mniej wię­cej cho­dzi; myślę że zajawki tego typu nie prze­ko­nują jed­nak zmy­słów i emo­cjo­nal­nego nasta­wie­nia do tematu.

Tema­tyka nastrę­cza raczej emo­cjo­nal­nych wybu­chów zachwytu lub odrzu­ce­nia. Nie­mniej na uwagę zasłu­guje fakt, że zdję­cia por­no­gra­ficzne są uka­zy­wane w prze­strzeni publicz­nej, w samym jej sym­bo­licz­nym cen­trum — cen­trum kul­tury jed­nego z głów­nych miast kraju. Fal­lus był, pene­tra­cja była, a więc jest por­no­gra­fia. Dodat­kowo, wystawa nie jest kla­sycz­nie por­no­gra­ficzna, a wiąże się raczej z para­fi­liami (o któ­rych pisa­łem w tym wątku) — męż­czyźni w komi­niar­kach, wśród sterty ele­men­tów gar­de­roby, w her­me­tycz­nych, nie­mal szpi­tal­nych pomiesz­cze­niach budzą zde­cy­do­wany nie­po­kój. Zdję­cia nasu­wają sko­ja­rze­nia ze sce­nami sady­stycz­nych tor­tur rodem z holi­łudz­kich pro­duk­cji klasy C.

Szkoda, że muszą mi Pań­stwo wie­rzyć na słowo — nie­stety album ze zdję­ciami nie jest nigdzie dostępny, a przy­naj­mniej go nie zna­la­złem. Do sieci nie prze­ni­kło też żadne z moc­niej­szych zdjęć, albo po pro­stu źle szukam.

Przy oka­zji — inne zdję­cia Michała Sosny na Pin­te­rest oraz Face­bo­okowa gale­ria z wer­ni­sażu w Cen­trum Kul­tury Zamek

Nie­zła sztuka

Współ­cze­sna sztuka nie epa­tuje war­to­ściami este­tycz­nymi, a obcu­jąc z nią, szyb­ciej można naba­wić się tre­men­dum niż kathar­sis. Współ­cze­snej sztuki nie nazwał bym już nawet sztuką. Tego typu rewe­la­cje nie pasują do cichej kaza­maty cen­trum kul­tury. Nadają się za to do wysta­wie­nia w jak naj­bar­dziej nowo­cze­snych gale­riach kon­sump­cyj­nych. Naj­bar­dziej odpo­wied­nim miej­scem byłaby alejka z gastronomiami-paśnikami, gdzie sie­dząc pomię­dzy kotle­tem, gyro­sem z sosem czosn­ko­wym i fryt­kami można, prze­żu­wa­jąc wpa­try­wać się w tę “sztukę” i myśleć, i kontemplować.

Sta­wia­nie pytań w takiej for­mie jest chyba cią­gle tylko ocze­ki­wa­niem autora na mar­ke­tin­gowy ślizg po powierzchni cze­goś na kształt skan­dalu.   Wła­ści­wie cze­kają na to wszy­scy: kusto­sze i obserwatorzy. Polski ród nie jest jesz­cze przy­go­to­wany na roz­pa­try­wa­nie wystaw por­no­gra­ficz­nych w kon­tek­ście przy­czynku do roz­my­śla­nia nad tym co robi źle, jakie postawy wspiera swoim funk­cjo­no­wa­niem w sieci i czego nie chce ujaw­niać mimo, że bie­rze w tym udział.

Inte­re­su­ją­cym aspek­tem całego zamie­sza­nia jest fakt, że można sobie pozwo­lić na uka­za­nie obra­zów szo­ku­ją­cych męskimi geni­ta­liami w akcji, i to w cen­trum kul­tury.
Ewo­lu­cja społeczna?

Tagi: , , ,

  • oksy­to­cyna

    Trak­tu­jąc to jako epa­to­wa­nie geni­ta­liami w cen­trum kul­tury autor potwier­dza, że jest czę­ścią szem­ra­ją­cej gawie­dzi? Więc po co ten arty­kuł? Z obu­rze­nia? So XVIII century