Michał Sosna, ze swoim kompletem zdjęć zatytułowanym „Dark Romantic. Love”, wystawił się już jakiś czas temu (kwiecień/maj 2013) . Wystawę fotografii można było obejrzeć w Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu. Byłem, widziałem i piszę dopiero teraz, gdyż można by powiedzieć, że dopiero teraz ochłonąłem.

Sesja w buduarze

Trudna to kategoria w Polsce – pornografia. Fotografik nie doznał jednak medialnego marketingo-skandalu. Mała zamkowa kazamata, a w niej (jak można przeczytać w internetowych recenzjach) pytania w formie zdjęć. Pytania o co? O sens! O fetysze! O świat rozerotyzowanych użytkowników sieci obnażających się przed kamerami wbudowanymi w ramy laptopów. O relacje! Itp. Recenzent-kustosz wystawy musi ciągnąć narrację nadając sens temu czemu wielu by go odmówiło. My pójdziemy trochę inną drogą.

Michał Sosna Dark Romantic

Bardzo niewinny wstęp.

Sens – w pewnym sensie… – aktualizowany był na bieżąco. Podczas zwiedzania wystawy dało się słyszeć szemrania gości i obsługi: że to oburzające, że będzie mi niedobrze, że strata tych trzech złotych na bilet. Skoro słychać szemrania to znaczy, że era orgiastycznej sieci nie przegryzła się jeszcze doszczętnie z rzeczywistością. Gdy się przegryzie przestaniemy zauważać wystawy tego typu. Póki co, jest w nas jeszcze trochę starych zasad, norm i skrytej intymności.

Pomimo wyższych wartości, które można oczywiście odnaleźć w każdym skrawku artystycznego performanceu, większość ludzi zainteresowana tematyką jest, mniej lub bardziej, narażona na wstrząs i zwątpienie. Według zasad „sztuki nowoczesnej” to pewnie tak jakoś właśnie ma być. Tam gdzie problemy społeczne obrazowane są mocno ofensywnie, sądzę że istnieje potrzeba przewodnika. Wystawa pozostawiona była samopas, zresztą jak wiele „dziełwadeł” tzw. sztuki zaangażowanej. Bez przewodnika, mentora i tłumacza sensu, przekaz dla odbiorców jest chyba jedynie niespodziewanym uderzeniem spadającego na głowę żelazka. Copywriterski tekst przed wejściem, wyjaśniał o co w tym wszystkim mniej więcej chodzi; myślę że zajawki tego typu nie przekonują jednak zmysłów i emocjonalnego nastawienia do tematu.

Tematyka nastręcza raczej emocjonalnych wybuchów zachwytu lub odrzucenia. Niemniej na uwagę zasługuje fakt, że zdjęcia pornograficzne są ukazywane w przestrzeni publicznej, w samym jej symbolicznym centrum – centrum kultury jednego z głównych miast kraju. Fallus był, penetracja była, a więc jest pornografia. Dodatkowo, wystawa nie jest klasycznie pornograficzna, a wiąże się raczej z parafiliami (o których pisałem w tym wątku) – mężczyźni w kominiarkach, wśród sterty elementów garderoby, w hermetycznych, niemal szpitalnych pomieszczeniach budzą zdecydowany niepokój. Zdjęcia nasuwają skojarzenia ze scenami sadystycznych tortur rodem z holiłudzkich produkcji klasy C.

Szkoda, że muszą mi Państwo wierzyć na słowo – niestety album ze zdjęciami nie jest nigdzie dostępny, a przynajmniej go nie znalazłem. Do sieci nie przenikło też żadne z mocniejszych zdjęć, albo po prostu źle szukam.

Przy okazji – inne zdjęcia Michała Sosny na Pinterest oraz Facebookowa galeria z wernisażu w Centrum Kultury Zamek

Niezła sztuka

Współczesna sztuka nie epatuje wartościami estetycznymi, a obcując z nią, szybciej można nabawić się tremendum niż katharsis. Współczesnej sztuki nie nazwał bym już nawet sztuką. Tego typu rewelacje nie pasują do cichej kazamaty centrum kultury. Nadają się za to do wystawienia w jak najbardziej nowoczesnych galeriach konsumpcyjnych. Najbardziej odpowiednim miejscem byłaby alejka z gastronomiami-paśnikami, gdzie siedząc pomiędzy kotletem, gyrosem z sosem czosnkowym i frytkami można, przeżuwając wpatrywać się w tę „sztukę” i myśleć, i kontemplować.

Stawianie pytań w takiej formie jest chyba ciągle tylko oczekiwaniem autora na marketingowy ślizg po powierzchni czegoś na kształt skandalu.   Właściwie czekają na to wszyscy: kustosze i obserwatorzy. Polski ród nie jest jeszcze przygotowany na rozpatrywanie wystaw pornograficznych w kontekście przyczynku do rozmyślania nad tym co robi źle, jakie postawy wspiera swoim funkcjonowaniem w sieci i czego nie chce ujawniać mimo, że bierze w tym udział.

Interesującym aspektem całego zamieszania jest fakt, że można sobie pozwolić na ukazanie obrazów szokujących męskimi genitaliami w akcji, i to w centrum kultury.
Ewolucja społeczna?