„Piękna kostka”

Kontrowersje wokół niedawno zakończonego duńskiego programu telewizyjnego obiegły kawał sieci. Nadrzędny cel został spełniony. Miesięczna (bo tyle trwała emisja programu) kampania marketingowa duńskiej publicznej stacji DR2, odważna i sygnowana znanym nazwiskiem wielokrotnie nagradzanego jazzowego perkusisty i jurora duńskiego „X-factor” (Thomas Blachman) dobiegła końca.

Duńczycy przesunęli zasięg społecznych granic po raz kolejny. „Wielkim krokiem” dla ludzkości była już przecież legalizacja pornografii w 1969. Teraz duńska stópka delikatnie bada grząskość terenu, przecierając szlaki ku swobodnemu wykorzystywaniu materiałów z nagimi ciałami podczas kuszenia konsumentów. Trywializacja bezcennych dla marketingu pierwszo, drugo i trzeciorzędowych cech płciowych, musi postępować gdyż są one najbardziej efektywne w kampaniach. Jak można przeczytać w internecie – obok dzieci i psów.

Nomenklatura producentki programu Blachman wyjaśnia, że jest to po prostu eksperyment, a do nagrywania kolejnych odcinków motywuje kobiece ciało spragnione męskiego komentarza.

„Fajna dupa”

Przez chwilę można się poczuć jak podczas wizyty w mięsnym, gdzie sąsiadka spod czwórki pyta – „A czy to świeże?” i ogląda kurzego gnata z każdej strony, wącha i obmacuje. Mimo mięsnych wibracji, programy tego typu budzą fascynację. Czyli nic nowego – zachwyt lub obrzydzenie (albo to i to) – zależnie od naleciałości genetyczno-socjalizacyjnych odbiorcy. Obiekt cielesny stojący przed oczyma, wyobraźnią oraz pozostałymi receptorami komentatorów jest też z lekka ciałem, od którego człowiek jest już odlepiony. Można ulepić go raz jeszcze, ale już tylko z tak dziś modnego designu, z funkcji przyjmowanych wyłącznie emocjonalnie.

Swoją drogą, jedna z uczestniczek (chyba jedyna spośród sześciu, która wypowiedziała się na temat swojego wystąpienia), pochwaliła się, że jej mama wybuchła zachwytem i dumą po obejrzeniu swojej nagiej córki stojącej w ciemnym pokoju przed dwoma starszymi panami komentującymi części jej ciała. Tak pozytywnie zaakcentowane przedstawienie gołej córki w roli gadżetu do krótkotrwałego, bezosobowego zachwytu, jest idealnym sposobem usprawiedliwiającym mechanizm trywializacji intymności, do której właściwie nie wiadomo jak się odnieść. Zachwyt matki uczestniczki jest pewnie spowodowanym „najzwyklejszą” niezwykłością wyjścia poza codzienne granice, może być też podyktowany instrukcjami stacji telewizyjnej oraz więzami krwi ;)

Kobieta i ciało kobiety

„Zgrabna goleń”

Autorzy programu nie mieli pewnie w zamiarze przedstawić wizerunku kobiety jak na klasycznych holenderskich obrazach. Jednak w tzw. klasycznym pięknie uwaga była zwrócona ku górnej partii ciała, na osadzona jest twarz ukazującą ludzkie oblicze. U Blachmana kamera wędruje jak ślimaki po elewacji. Od „niezłej kostki” przez „fajną dupę”  do „naturalnych piersi”.

Gdybyśmy mieli słuchać producentów programów tej kategorii usłyszelibyśmy po prostu, że to jest fajne, że trzeba to zrobić, że za pierwszych razem wydawało się to: „Ałł, wow, hej, jak to, baby? gołe? Niee…”, ale po drugim zastanowieniu stwierdziliśmy – „Tak to jest to, realizujemy, to niezłe wyzwanie. To będzie fajne”. Na próżno szukać w tym jakiejś misji edukacyjnej. „Misji” napisałem? He He. Misja kojarzy się już tylko z terminologią militarną, kosmiczną i z grami video. A edukacja i telewizja to są w ogóle jakieś komplementarne opcje?