Facebook Iconfacebook like buttonTwitter Icontwitter follow buttonRSS
Blachman show

Blachman Show — kobiece ciała spragnione męskiego języka

2 komentarzy / Gregor Samsa

14 września 2017

Piękna kostka”

Kon­tro­wer­sje wokół nie­dawno zakoń­czo­nego duń­skiego pro­gramu tele­wi­zyj­nego obie­gły kawał sieci. Nad­rzędny cel został speł­niony. Mie­sięczna (bo tyle trwała emi­sja pro­gramu) kam­pa­nia mar­ke­tin­gowa duń­skiej publicz­nej sta­cji DR2, odważna i sygno­wana zna­nym nazwi­skiem wie­lo­krot­nie nagra­dza­nego jaz­zo­wego per­ku­si­sty i jurora duń­skiego “X-factor” (Tho­mas Blach­man) dobie­gła końca.

Duń­czycy prze­su­nęli zasięg spo­łecz­nych gra­nic po raz kolejny. “Wiel­kim kro­kiem” dla ludz­ko­ści była już prze­cież lega­li­za­cja por­no­gra­fii w 1969. Teraz duń­ska stópka deli­kat­nie bada grzą­skość terenu, prze­cie­ra­jąc szlaki ku swo­bod­nemu wyko­rzy­sty­wa­niu mate­ria­łów z nagimi cia­łami pod­czas kusze­nia kon­su­men­tów. Try­wia­li­za­cja bez­cen­nych dla mar­ke­tingu pierw­szo, drugo i trze­cio­rzę­do­wych cech płcio­wych, musi postę­po­wać gdyż są one naj­bar­dziej efek­tywne w kam­pa­niach. Jak można prze­czy­tać w inter­ne­cie — obok dzieci i psów.

Nomen­kla­tura pro­du­centki pro­gramu Blach­man wyja­śnia, że jest to po pro­stu eks­pe­ry­ment, a do nagry­wa­nia kolej­nych odcin­ków moty­wuje kobiece ciało spra­gnione męskiego komentarza.

Fajna dupa”

Przez chwilę można się poczuć jak pod­czas wizyty w mię­snym, gdzie sąsiadka spod czwórki pyta — “A czy to świeże?” i ogląda kurzego gnata z każ­dej strony, wącha i obma­cuje. Mimo mię­snych wibra­cji, pro­gramy tego typu budzą fascy­na­cję. Czyli nic nowego — zachwyt lub obrzy­dze­nie (albo to i to) — zależ­nie od nale­cia­ło­ści genetyczno-socjalizacyjnych odbiorcy. Obiekt cie­le­sny sto­jący przed oczyma, wyobraź­nią oraz pozo­sta­łymi recep­to­rami komen­ta­to­rów jest też z lekka cia­łem, od któ­rego czło­wiek jest już odle­piony. Można ule­pić go raz jesz­cze, ale już tylko z tak dziś mod­nego desi­gnu, z funk­cji przyj­mo­wa­nych wyłącz­nie emocjonalnie.

Swoją drogą, jedna z uczest­ni­czek (chyba jedyna spo­śród sze­ściu, która wypo­wie­działa się na temat swo­jego wystą­pie­nia), pochwa­liła się, że jej mama wybu­chła zachwy­tem i dumą po obej­rze­niu swo­jej nagiej córki sto­ją­cej w ciem­nym pokoju przed dwoma star­szymi panami komen­tu­ją­cymi czę­ści jej ciała. Tak pozy­tyw­nie zaak­cen­to­wane przed­sta­wie­nie gołej córki w roli gadżetu do krót­ko­trwa­łego, bez­oso­bo­wego zachwytu, jest ide­al­nym spo­so­bem uspra­wie­dli­wia­ją­cym mecha­nizm try­wia­li­za­cji intym­no­ści, do któ­rej wła­ści­wie nie wia­domo jak się odnieść. Zachwyt matki uczest­niczki jest pew­nie spo­wo­do­wa­nym “naj­zwy­klej­szą” nie­zwy­kło­ścią wyj­ścia poza codzienne gra­nice, może być też podyk­to­wany instruk­cjami sta­cji tele­wi­zyj­nej oraz wię­zami krwi ;)

Kobieta i ciało kobiety

Zgrabna goleń”

Auto­rzy pro­gramu nie mieli pew­nie w zamia­rze przed­sta­wić wize­runku kobiety jak na kla­sycz­nych holen­der­skich obra­zach. Jed­nak w tzw. kla­sycz­nym pięk­nie uwaga była zwró­cona ku gór­nej par­tii ciała, na osa­dzona jest twarz uka­zu­jącą ludz­kie obli­cze. U Blach­mana kamera wędruje jak ślimaki po ele­wa­cji. Od “nie­złej kostki” przez “fajną dupę”  do “natu­ral­nych piersi”.

Gdy­by­śmy mieli słu­chać pro­du­cen­tów pro­gra­mów tej kate­go­rii usły­sze­li­by­śmy po pro­stu, że to jest fajne, że trzeba to zro­bić, że za pierw­szych razem wyda­wało się to: “Ałł, wow, hej, jak to, baby? gołe? Niee…”, ale po dru­gim zasta­no­wie­niu stwier­dzi­li­śmy — “Tak to jest to, reali­zu­jemy, to nie­złe wyzwa­nie. To będzie fajne”. Na próżno szu­kać w tym jakiejś misji edu­ka­cyj­nej. “Misji” napi­sa­łem? He He. Misja koja­rzy się już tylko z ter­mi­no­lo­gią mili­tarną, kosmiczną i z grami video. A edu­ka­cja i tele­wi­zja to są w ogóle jakieś kom­ple­men­tarne opcje?

Tagi: , , , ,

  • oksy­to­cyna

    Jesz­cze nie oglą­da­łam, ale z tego co widzę, to to już jest prze­sada z gatunku wybory miss. To aku­rat JEST uprzed­mio­to­wie­nie kobiety. Nadal jed­nak nie widzę potrzeby wią­za­nia tego z “wiel­kim kro­kiem” dla ludz­ko­ści jakim była lega­li­za­cja por­no­gra­fii. Może zasta­nówmy się nad dele­ga­li­za­cją ksią­żek — tyle chłamu się sprze­daje w Bie­dronce? A drzewa giną…

    • Por­no­kul­tura

      To w Bie­dronce te książki się sprze­dają? Kiedy K.Cichopek jest autorką cze­goś co nazy­wamy książką, to już raczej jest za późno na zasta­na­wia­nie się nad czym­kol­wiek. Oba przy­padki — Show i “książki” mają jed­nak ten sam cel — kasakasakasa.