Masz córkę? W hipermarketach możesz kupić jej zestaw „mała kucharka” – w pełni wyposażoną zminiaturyzowaną kuchnię z asortymentem sztućcowo-talerzowym, która jak trafnie pisze u siebie Ikea „Zachęca do odgrywania scenek rozwijając u dzieci umiejętności społeczne poprzez naśladowanie dorosłych i wymyślanie swoich własnych ról” – czyli tresuje. Moglibyśmy napisać, że to przecież naturalne mimesis i wynieść tym sposobem proceder na piedestał, ale tego nie zrobimy. Co więc w tym dziwnego? Wydaje mi się, iż przede wszystkim fakt występowania na takich zestawach logotypu np. marki Bosch. Ledwo pielęgniarka formowała nam czaszkę, żeby nie wyszło na Aliena, a zaraz potem logika kapitalizmu formuje miąższ podczaszkowy, w którym zawarty jest umysł. Za kilkanaście lat, twoja córka-żona-matka po wprowadzeniu się do nowego domu, będzie wiedziała że ma grzecznie obrać kierunek-kuchnia. Przypomni jej się nazwa kojarzona z godzinami błogiej, przyjemnej zabawy, którą przecież teraz może powtarzać, tylko już na poważnie, i tylko z ukochanymi sprzętami firmy Bosch. P.S. Dla chłopców są oczywiście zabawkowe warsztaty i piękne zielone wiertarki. Z jaką firmą kojarzy wam się zielona wiertarka?

Możliwe, że wszystko to uczy pożytecznych umiejętności radzenia sobie w sytuacji walki o egzystencję swoją i dzieci, czyli przyrządzanie jedzenia; wywiercenia dziury tam gdzie innym wydaje się, że powinien to zrobić autorytet-monter za 150 pln. Nie mamy badań na ten temat więc możemy trafnie powiedzieć, że… i tak i nie.

Czy wciskanie marek do dziecięcych główek różni się od wciskanie ich w role seksownych, zalotnych istot szczerzących zęby z przerażającą manierą postaci z filmów Davida Lyncha? Różni się tym zwrotem z inwestycji. Główne nagrody w konkursach piękności są warte zachodu – duże i łatwiejsze, natomiast oczekiwanie na to aż córka stanie się dobrze zarabiającą kucharką może doskwierwać.

Podlotki na sprzedaż

Czy udział w konkursach piękności powoduje, że w procesie socjalizacji małych dziewczynek, oraz chłopców, zachodzi jakaś pozytywna zmiana? Powtarzającym się komentarzem do tak zadanego pytania jest fakt, iż to wydarzenie uczy pewności siebie, jest pozytywnym aspektem nabywania nowych doświadczeń i ciągłego dążenia do bycia najlepszym – jak czytamy na stronie Universal Roylaty Beauty Contest. Ale czy tyle wystarczy? Chodzi o nabycie pewności siebie jako takiej, czy może tej która pozwoli zdobywać role w kasowych produkcjach Hollywood (Bollywood, Łódziowood)?
[pullquote]Wanting a pageant to be a positive learning experience for contestants to learn Competition, Positive Self Confidence & Striving To Be The Very Best.
Universal Royalty Beauty Pageant[/pullquote]

Wystawione na pokaz przez rodziców pełnych niespełnionych marzeń i kompleksów, chcących przy okazji zarobić na dzieciach bez względu na koszty psychologiczne. Zapewne sami nie zdają sobie sprawy z możliwych, negatywnych psychologicznych skutków – zbyt wczesna seksualizacja, odzwierciedlanie siebie przez pryzmat ciała, utowarowienie własnej osoby. Cóż, w przypadku kobiet to wszystko już było. Zostało przewartościowane przez ruch feministyczny, a teraz moda na ograniczone funkcjonalnie kMała miss piękności obiety staje się „jazzy”. Biorąc pod uwagę globalne tendencje ciążące ku rozpatrywaniu kobiet przez pryzmat ich cech płciowych, rzeczywiście może należy stwierdzić, że dziecięce konkursy piękności to słuszna szkoła życia, która niczym Harvard, przygotowuje podlotki do podboju świata, od zawsze zdominowanego przez wartości materialne, a przede wszystkim ciało. Za jakiś czas może się okazać, że ci którzy nigdy nie brali udziału w medialnym show nie będą trendy np. w kolejce po nieźle płatną pracę i zostanie im już tylko tani sex podczas rozmowy kwalifikacyjnej, po której nikt do nich nie zadzwoni. Konkursy uczą wyceniać swoją wartość – jak widać na zdjęciu obok. Chyba nawet miss świata, ziemi, uniwersum i te międzygalaktyczne nie pozują z wachlarzem waluty w dłoniach.

Biznes dziecięcych piękności rośnie w siłę. Dumny z faktu widoczności w najbardziej medialnych kanałach tv (oczywiście,  na razie amerykańskich), w ofercie ma dojazd do domu z zajęciami przygotowawczymi dla… początkujących i zaawansowanych. Mamy przyzwyczajać się do faktu, że jest to rzeczywiście forma nabierania doświadczenia i walki o miejsce w hierarchii. Wszystkie dodatkowe usługi są rzecz jasna płatne.

Toddlers and Triars, Mini Miss Princess, Here Comes Honey Boo Boo – to telewizyjny start odsłaniania intymnego życia dzieci. We Francji konkursy piękności osób poniżej 16 roku życia zostały zakazane, ale biorąc pod uwagę skalę wartości rynkowej zjawiska (3mld$), pewnie jedynie tymczasowo. Kiedy o tytuł miss piękności będą startować 5 letnie Anie, Zosie i Andżeliki?

Skrót estradowego życia „maluchów”.