Facebook Iconfacebook like buttonTwitter Icontwitter follow buttonRSS
Konkurs piękności dla dzieci

Siedmioletnia bogini seksu — dzieci w konkursach piękności

0 komentarzy / Gregor Samsa

10 września 2017

Masz córkę? W hiper­mar­ke­tach możesz kupić jej zestaw “mała kucharka” — w pełni wypo­sa­żoną zmi­nia­tu­ry­zo­waną kuch­nię z asor­ty­men­tem sztućcowo-talerzowym, która jak traf­nie pisze u sie­bie Ikea “Zachęca do odgry­wa­nia sce­nek roz­wi­ja­jąc u dzieci umie­jęt­no­ści spo­łeczne poprzez naśla­do­wa­nie doro­słych i wymy­śla­nie swo­ich wła­snych ról” — czyli tresuje. Moglibyśmy napi­sać, że to prze­cież natu­ralne mime­sis i wynieść tym spo­so­bem pro­ce­der na pie­de­stał, ale tego nie zro­bimy. Co więc w tym dziw­nego? Wydaje mi się, iż przede wszyst­kim fakt wystę­po­wa­nia na takich zesta­wach logo­typu np. marki Bosch. Ledwo pie­lę­gniarka for­mo­wała nam czaszkę, żeby nie wyszło na Aliena, a zaraz potem logika kapi­ta­li­zmu for­muje miąższ pod­czasz­kowy, w któ­rym zawarty jest umysł. Za kil­ka­na­ście lat, twoja córka-żona-matka po wpro­wa­dze­niu się do nowego domu, będzie wie­działa że ma grzecz­nie obrać kierunek-kuchnia. Przy­po­mni jej się nazwa koja­rzona z godzi­nami bło­giej, przy­jem­nej zabawy, którą prze­cież teraz może powta­rzać, tylko już na poważ­nie, i tylko z uko­cha­nymi sprzę­tami firmy Bosch. P.S. Dla chłop­ców są oczy­wi­ście zabaw­kowe warsz­taty i piękne zie­lone wier­tarki. Z jaką firmą koja­rzy wam się zie­lona wiertarka?

Moż­liwe, że wszystko to uczy poży­tecz­nych umie­jęt­no­ści radze­nia sobie w sytu­acji walki o egzy­sten­cję swoją i dzieci, czyli przy­rzą­dza­nie jedze­nia; wywier­ce­nia dziury tam gdzie innym wydaje się, że powi­nien to zro­bić autorytet-monter za 150 pln. Nie mamy badań na ten temat więc możemy traf­nie powie­dzieć, że… i tak i nie.

Czy wci­ska­nie marek do dzie­cię­cych głó­wek różni się od wci­ska­nie ich w role sek­sow­nych, zalot­nych istot szcze­rzą­cych zęby z prze­ra­ża­jącą manierą postaci z fil­mów Davida Lyn­cha? Różni się tym zwro­tem z inwe­sty­cji. Główne nagrody w kon­kur­sach pięk­no­ści są warte zachodu — duże i łatwiej­sze, nato­miast ocze­ki­wa­nie na to aż córka sta­nie się dobrze zara­bia­jącą kucharką może doskwierwać.

Pod­lotki na sprzedaż

Czy udział w kon­kur­sach pięk­no­ści powo­duje, że w pro­ce­sie socja­li­za­cji małych dziew­czy­nek, oraz chłop­ców, zacho­dzi jakaś pozy­tywna zmiana? Powta­rza­ją­cym się komen­ta­rzem do tak zada­nego pyta­nia jest fakt, iż to wyda­rze­nie uczy pew­no­ści sie­bie, jest pozy­tyw­nym aspek­tem naby­wa­nia nowych doświad­czeń i cią­głego dąże­nia do bycia naj­lep­szym — jak czy­tamy na stro­nie Uni­ver­sal Roy­laty Beauty Con­test. Ale czy tyle wystar­czy? Cho­dzi o naby­cie pew­no­ści sie­bie jako takiej, czy może tej która pozwoli zdo­by­wać role w kaso­wych pro­duk­cjach Hol­ly­wood (Bol­ly­wood, Łódzio­wood)?

Wan­ting a page­ant to be a posi­tive lear­ning expe­rience for con­te­stants to learn Com­pe­ti­tion, Posi­tive Self Con­fi­dence & Stri­ving To Be The Very Best.
Uni­ver­sal Roy­alty Beauty Pageant

Wysta­wione na pokaz przez rodzi­ców peł­nych nie­speł­nio­nych marzeń i kom­plek­sów, chcą­cych przy oka­zji zaro­bić na dzie­ciach bez względu na koszty psy­cho­lo­giczne. Zapewne sami nie zdają sobie sprawy z moż­li­wych, nega­tyw­nych psy­cho­lo­gicz­nych skut­ków — zbyt wcze­sna sek­su­ali­za­cja, odzwier­cie­dla­nie sie­bie przez pry­zmat ciała, uto­wa­ro­wie­nie wła­snej osoby. Cóż, w przy­padku kobiet to wszystko już było. Zostało prze­war­to­ścio­wane przez ruch femi­ni­styczny, a teraz moda na ogra­ni­czone funk­cjo­nal­nie kMała miss piękności obiety staje się “jazzy”. Bio­rąc pod uwagę glo­balne ten­den­cje cią­żące ku roz­pa­try­wa­niu kobiet przez pry­zmat ich cech płcio­wych, rze­czy­wi­ście może należy stwier­dzić, że dzie­cięce kon­kursy pięk­no­ści to słuszna szkoła życia, która niczym Harvard, przy­go­to­wuje pod­lotki do pod­boju świata, od zawsze zdo­mi­no­wa­nego przez war­to­ści mate­rialne, a przede wszyst­kim ciało. Za jakiś czas może się oka­zać, że ci któ­rzy nigdy nie brali udziału w medial­nym show nie będą trendy np. w kolejce po nie­źle płatną pracę i zosta­nie im już tylko tani sex pod­czas roz­mowy kwa­li­fi­ka­cyj­nej, po któ­rej nikt do nich nie zadzwoni. Kon­kursy uczą wyce­niać swoją war­tość — jak widać na zdję­ciu obok. Chyba nawet miss świata, ziemi, uni­wer­sum i te mię­dzy­ga­lak­tyczne nie pozują z wachla­rzem waluty w dłoniach.

Biz­nes dzie­cię­cych pięk­no­ści rośnie w siłę. Dumny z faktu widocz­no­ści w naj­bar­dziej medial­nych kana­łach tv (oczy­wi­ście,  na razie ame­ry­kań­skich), w ofer­cie ma dojazd do domu z zaję­ciami przy­go­to­waw­czymi dla… począt­ku­ją­cych i zaawan­so­wa­nych. Mamy przy­zwy­cza­jać się do faktu, że jest to rze­czy­wi­ście forma nabie­ra­nia doświad­cze­nia i walki o miej­sce w hie­rar­chii. Wszyst­kie dodat­kowe usługi są rzecz jasna płatne.

Tod­dlers and Triars, Mini Miss Prin­cess, Here Comes Honey Boo Boo — to tele­wi­zyjny start odsła­nia­nia intym­nego życia dzieci. We Fran­cji kon­kursy pięk­no­ści osób poni­żej 16 roku życia zostały zaka­zane, ale bio­rąc pod uwagę skalę war­to­ści ryn­ko­wej zja­wi­ska (3mld$), pew­nie jedy­nie tym­cza­sowo. Kiedy o tytuł miss pięk­no­ści będą star­to­wać 5 let­nie Anie, Zosie i Andżeliki?

Skrót estra­do­wego życia “maluchów”.

Tagi: , ,