W jednym z wywiadó#Thickew dostępnych na YouTubie Robin Thicke, znany jako… Thicke, przyznaje z wesołością, że video miało być śmieszne, miało być jak u Benny Hilla. Co się takiego stało, że jednak postawiono na trzy pary gołych cycków? Producent zadecydował, że może dziewczyny by się rozebrały? I tym sposobem się rozebrały. Czasy są jeszcze tak ciemne, że trzeba było nagrać wersję, w której dziewczyny ruszają tyłeczkami w strojach zakrywających sześć jędrnych gwoździ programu. Przyjdzie i pora na to, że nie będzie już potrzeby kręcenia dubli dla purytańskich widzów oraz konserwatywnych reguł stacji telewizyjnych. Nawet YouTube powoli zrywa z misyjnością? Teledysk, jak sam poniższy link (na dole) wskazuje, pochodzi właśnie z tegoż portalu. Jeszcze do niedawna teledysków bogatych w nagoś -, tak zwanych wersji nieocenzurowanych – trzeba było szukać na mniej znanych rosyjskich portalach.

Po co te cycki?

Po co nagość w teledyskach? Oczywiście, wszyscy wiemy, że for money. Jakiś czas temu chadzałem bardzo często na teatralne spektakle i jedyne pytanie jakie nasuwało mi się po każdym posiedzeniu, to „w jakim właściwie celu te kobiety były bez ubrań?”. I trzeba przyznać, że teledysk Blurred Lines, to słodkie pierdnięcie niemowlaczka w porównaniu z teatralnym rozkraczeniem aktorek w każdym wieku, przy zupełnym braku majtek. Mężczyzn też było kilku bez całkiem niczego, ale zazwyczaj przez krótki momenty, zaraz gdzieś uciekali, albo chowali się w jakimś kartonie. Kobiety jak już są nagie, to kadr dosłownie staje i możemy analizować każdy jego detal spokojnie i bez pośpiechu. Wiadomo, że jak raz pojawi się naga samica, to szybko nie zniknie.

Sztuka nie wypracowała żadnego nowoczesnego manifestu, który tłumaczyłby pragnienie osiągnięcia nagością wyższych celów – przez reżyserów, producentów czy aktorów. Nie wypracował tego nawet teatr jako taki, który moglibyśmy potraktować chyba jak predestynowany do tego aby przekazywać treści w sposób całkowicie przemyślany. Nawet sam teatr zaczął uzmysławiać nam, że wszystko jest widowiskiem, które określić można ironicznym stwierdzenie „co za teatr”.

Dzisiaj myślenie jest łatwe. Po prostu bez większego namysłu wiemy, że trzeba pokazać nagą kobietę, bo już można. Z oburzeniem się raczej nie spotkamy, a nawet jeżeli, to oburzenie neutralizujemy śmiechem i od nikogo nie zarobimy w zęby. Cycki stały się intuicyjną ikoną nowoczesnych mediów. Wkradały się na podium nie wiadomo kiedy. Szybko z niego nie zejdą.

Jesteś fajną suką. Miauu

Artysta przyznaje, że singiel ma się tak dobrze, że nie musi już dawać idiotycznych występów. W końcu zrobił coś na miarę prawdziwej sztuki rodem z Californi, zarobił tyle, że stał się jedną z gwiazd sztywnego show bizu. Pojechał falsetem o sukach i wystarczyło.

Nie pozostaje napisać nic ponad… Hey Hey Hey, i zacytować artystę – „Dam Ci coś na tyle duże, aby rozerwać twoją dupę w pół. Jesteś tu najgorętszą suką. Czuję się taki szczęśliwy”.

A wracają do wspomnianego wywiadu – czy powyższy fragment tekstu piosenki wskazuje na to, aby wypadało go zobrazować czymś w stylu Benny Hilla?

Powoli wszyscy coraz rzewniej klaszczemy do takiej tendencji w… „sztuce”. Życzmy sobie powodzenia.