Facebook Iconfacebook like buttonTwitter Icontwitter follow buttonRSS
O pornografii w BBC

Co tak naprawdę wiemy o pornografii? Naukowcy próbują wyjaśniać.

1 komentarz / Gregor Samsa

22 października 2017

Pro­gram Ana­ly­sis, od ponad 40 lat komen­tuje pro­blemy poli­tyki spo­łecz­nej Wiel­kiej Bry­ta­nii, ale nie tylko. W tym roku wyemi­to­wano audy­cję o inte­re­su­ją­cej nas tema­tyce. Tytuł brzmiał: Por­no­gra­phy: What Do We Know? Gośćmi pro­gramu byli pro­mi­nentni znawcy zagad­nie­nia wpływu por­no­gra­fii na spo­łe­czeń­stwa. O kilku wspo­mnę naj­pew­niej jesz­cze nie raz. Pro­gram pro­wa­dziła Jo Fid­gen, jak sama podaje -  femi­nistka o libe­ral­nym nasta­wie­niu poszu­ku­jąca twar­dych dowo­dów na to, że por­no­gra­fia rze­czy­wi­ście jest szko­dliwa i degra­duje kobiet.

Oto prze­py­ty­wani znawcy:

  • Pro­fes­sor Neil Mala­muth — Uni­ver­sity of Cali­for­nia — bada przy­czyny prze­mocy sexu­al­nej, skutki wpływu mass mediów, także tych nafa­sze­ro­wa­nych pornografią.
  • Dr Miranda Horvath — Mid­dle­sex Uni­ver­sity — eks­pertka w spra­wach prze­mocy wobec kobiet, z psy­cho­lo­gicz­nego punktu widze­nia w kon­tek­ście kry­mi­nal­nym i feministycznym.
  • Dr Ogi Ogas — neu­ro­bio­log, współ­au­tor książki A Bil­lion Wic­ked Tho­ughts. Pozy­cji, która przed­sta­wia wyniki badań dot. dróg docho­dze­nia do por­no­gra­fii w sieci.
  • Pro­fes­sor Roger Scru­ton — filo­zof i autor książki Sexual Desire: A Phi­lo­so­phi­cal Inve­sti­ga­tion. Tytułm mówi sam za siebie.
  • Pro­fes­sor Gail Dines — socjo­log, akty­wistka, femi­nistka, wystę­puje prze­ciw pornografii.

Jak widać BBC pode­szło do zagad­nie­nia po kró­lew­sku i ary­sto­kra­tycz­nie, nie podej­mu­jąc roz­mowy z żadnym z przed­sta­wi­cieli por­no­gra­ficz­nej prak­tyki. Nie zapro­szono pro­du­cen­tów ani gwiazd porno. W pro­gra­mie swoje zda­nie oznaj­mia kadra naukowa nie zbru­kana aktyw­nym poszu­ki­wa­niem mate­ria­łów gor­szą­cych w celu sek­su­al­nego zaspo­ko­je­nia. Wzięto przy­naj­mniej pod uwagę opi­nie zwy­kłych kon­su­men­tów tre­ści por­no­gra­ficz­nych. Można powie­dzieć, że przed­sta­wiono labo­ra­to­ryjne wyniki badań. Por­no­gra­fia jed­nak, odmien­nie od zakrzy­wie­nia dzioba tukana czy ruchów płetw narwala jest pro­ble­mem nace­cho­wa­nym moral­nie. Doty­ka­jąc por­no­gra­fii zawsze, w oczach współ­ple­mień­ców, doko­nu­jemy wyboru drogi. To czy jest ona zła czy dobra zależy z jakimi współ­ple­mień­cami się zada­jemy. Nie wypa­da­łoby zatem posłu­chać zda­nia przed­sta­wi­cieli tych, któ­rzy por­no­gra­fię produkują?

So what do we really know?

Prof. Mala­muth był auto­rem bada­nia, które wyka­zało, że obco­wa­nie z por­no­gra­fia przed­sta­wia­jącą gwałt nie ma wpływu na agre­sywne zacho­wa­nia wobec kobiet… dla więk­szo­ści męż­czyzn. Jeżeli jed­nak dora­sta­łeś w domu, w któ­rym prze­moc była codzien­no­ścią; jeżeli masz skłon­no­ści do roz­wią­zło­ści lub twoje fan­ta­zje ero­tyczne są dość krwawe, to wiedz że spra­wisz kobie­cie ból i cier­pie­nie. Mło­dzież wysta­wiona na dzia­ła­nie por­no­gra­fii pod­cho­dzi do seksu czę­ściej jak do czyn­no­ści czy­sto fizycz­nej nie zwią­za­nej z emo­cjami. Nie wia­domo jed­nak czy to wcze­śniej­sze pre­dys­po­zy­cje mło­dzieży i dzieci pro­wa­dzą do oglą­da­nia por­no­gra­fii czy może oglą­da­nie por­no­gra­fii zmie­nia spo­sób widze­nia sek­su­al­no­ści. A przy­naj­mniej dr Horvath po wie­lo­let­nich bada­niach tego nie wie… ach ta nauka. Dalej musimy pole­gać na wła­snych intuicjach.

Jed­nak nie! Socjo­log G. Dines docho­dzi do wnio­sku, że cią­głe nale­ga­nia chłop­ców o seks analny z part­ner­kami i obrzy­dze­nie spo­wo­do­wane wido­kiem wło­sów łono­wych nie wzięło się zni­kąd. Gdy dostrze­gasz zmianę kul­tu­rową zaczy­nasz pytać co ja powo­duje. Z tym chyba możemy się zgo­dzić. Ale, i tu socjo­log zga­dza się z pozo­sta­łymi bada­czami — męż­czyźni z kon­kret­nymi pre­dys­po­zy­cjami, któ­rzy oglą­dają por­no­gra­fię, będą mor­do­wać kobiety. Femi­nistki czę­sto mają ostre języki.

Gdy dostrze­gasz zmianę kul­tu­rową zaczy­nasz pytać co ją powo­duje.
Prof. Gail Dines

Prof. R. Scru­ton (który sam ogląda porno, ale się tego wsty­dzi) nie przej­muje się dowo­dami nauko­wymi, naj­waż­niej­sze to zdać sobie sprawę z tego, że por­no­gra­fia jest zła. Naj­groź­niej­szym jej skut­kiem jest wza­jemna reifi­ka­cja “kochan­ków”. Choć pew­nie czę­ściej rela­cja ta jest jed­no­stronna. Wnio­ski dr Ogiego Ogasa zostawmy na inną oka­zję, gdyż wyróż­nia je więk­szy współ­czyn­nik pewności.

Dowody na potwier­dze­nie poważ­nego i szko­dli­wego dzia­ła­nia por­no­gra­fii wobec kobiet są nikłe — taki wnio­sek wysnuwa autorka audy­cji. U któ­rej, jak dodaje, libe­ra­lizm wygrywa z feminizmem.

Zapra­szam do odsłu­cha­nia pod­ca­stu BBC

I z innej beczki — głos ludu. 10 powo­dów, dla któ­rych kobiety oglą­dają porno.

Tagi: , , , , , , ,

  • oksy­to­cyna

    Szkoda tylko, że nie prze­pro­wa­dzono badań wśród jakiej grupy odbior­ców owe zmiany zacho­dzą. Por­no­gra­fia jest zła, bo poka­zuje rodzaje bli­sko­ści (!) na które nie każdy jest gotowy? Nie. To tak jakby powie­dzieć, że psy są złe bo zagry­zają ludzi. I nie jest to kwe­stia libe­ra­li­zmu czy femi­ni­zmu, tylko zdol­no­ści samo­dziel­nego myślenia.